prof. dr hab. inż. Zygmunt Kowalski, prof. zw. PK, Dziekan Wydziału Inżynierii i Technologii Chemicznej Politechniki Krakowskiej dla RZECZPOSPOLITA

W przyszłym roku minie 7 lat od kiedy piastuje Pan funkcję Dziekana Wydziału Inżynierii i Technologii Chemicznej. Jakie są dalsze plany Pana Profesora?

Gdy tylko moja obecna kadencja dziekańska dobiegnie końca przejdę na emeryturę. Uważam, że jak się osiągnie wiek emerytalny trzeba odejść i ustąpić miejsca młodszemu pokoleniu. Zdaję sobie sprawę, ze są jednostki w których pracowni naukowi mają nawet po 80 i więcej lat, jednak w życiu każdego naukowca przychodzi moment osiągnięcia maksimum możliwości i trzeba obie o tym jasno powiedzieć. Zastosowanie zwykłych, standardowych metod zarządzania, które są stosowane w przemyśle wychodzi naszemu Wydziałowi na dobre, choć nie ukrywam, że takie pociągnięcie budziło i nadal budzi zastrzeżenia, i jest bardzo dużym powodem do narzekania. Zdecydowanie jednak postawiłem na młodych ludzi z wiedzą i z inicjatywą.

Dlaczego? Czy są bardziej wydajni w pracy?

prof. dr hab. inż. Zygmunt Kowalski

prof. dr hab. inż. Zygmunt Kowalski

Wskaźniki i wyniki oce parametrycznych naukowców są powszechnie dostępne. Dzięki temu łatwo można sprawdzić, że po kilku latach pracy młodzi ludzie mają często dużo większy dorobek naukowy, niż 70-letni profesorowie. Najmłodszy docent w historii politechniki miał 31 lat i jest to właśnie przykład błyskawicznego awansu. Na  naszym Wydziale średnia wieku pracowników naukowych to 43 lata, z czego osób w wieku poniżej 35 lat jest ok. 40%. Jesteśmy pod tym względem najmłodszym wydziałem na PK, choć przypuszczam, że w całej Polsce jest to ewenement. Są to ludzie, którzy chcą coś osiągnąć i mają do tego wystarczającą ilość sił, energii i zapału, a rozwijając się stymulują rozwój Wydziału. Tutaj ludzie ci dostali wolną rękę w działaniu i mają świadomość,
że mogą coś osiągnąć, że nikt im w tym nie będzie przeszkadzał. Gdy przychodzą i mówią jaki granty pozyskali cieszę się wspólnie z nimi, bo jako manager, starałem się im pomagać i motywować do twórczej i aktywnej pracy naukowej. Efekty są takie, że mimo wysoko ustawionej poprzeczki w ciągu 7 lat zwiększyliśmy przychody 2,5 krotnie, ale nie tylko o pieniądze tu chodzi. Stworzyliśmy też na naszym Wydziale w ciągu 7 lat 23 nowe miejsca pracy, przy zabezpieczeniu środków finansowych na ich utrzymanie.

To poprzeczka z kategorii „wiedza”, a nie „wiek”?

Jeśli chodzi o dydaktykę, trzeba sobie jasno powiedzieć, że na studia na Wydziale Inżynierii i Technologii Chemicznej przyjmujemy stosując wysokie progi punktowe, które nigdy nie są zaniżane. Słuszność tej decyzji potwierdza fakt, że właśnie dlatego przychodzą do nas tylko najlepsi. Podobną kategoryzację poprzeczki stosujemy jeśli chodzi o wymagania dotyczące stopni i tytułów naukowych. Nie jest ważny wiek, ale wiedza i umiejętność jej praktycznego wykorzystania. Podkreślę jednak raz jeszcze, że młodym naukowcom trzeba dać wolną rękę, nie wolno im kłaść kłód pod nogi, ale trzeba ich wspierać.

„Dlaczego tak późno, dlaczego tak wolno” – to jedyne dopuszczalne zarzuty jakie mogą usłyszeć kiedy coś się zdarzy, a młodzi to doceniają. Na naszym Wydziale 30-40 letni pracownicy naukowi prą do przodu, chcą się
rozwijać, wykazać i awansować. Sami szukają pieniędzy i grantów których z każdym rokiem przybywa. Niestety nie wszystkim się podoba, że na naszym Wydziale młodzi, mający wiele samozaparcia i samodyscypliny ludzie szybko awansują – zdarzyły i dwie habilitacje osób w wieku 31 i 35 lat. Należy się z tego cieszyć, iść do przodu i otwierać im wszystkie drzwi, a nie narzekać.

Osobiście uważam, że jednym z problemów polskiej nauki jest starzejąca się kadra naukowców i trudność w zrozumieniu, że trzeba ustąpić miejsca młodszym. Jako wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny wiem, że największe sukcesy osiągają ludzie młodzi w weku 30-40-50 lat, później następuje już tylko stabilizacja.

Wspomniał Pan Dziekan o znaczącym zwiększeniu przychodów WITCH PK na przestrzeni ostatnich lat. Jak wyglądają inne wskaźniki?

7 lat temu byliśmy jednym ze słabszych wydziałów PK. Na dzień dzisiejszy, podsumowując ubiegły rok, jesteśmy 3. wydziałem na Politechnice Krakowskiej jeśli chodzi o wysokość uzyskiwanych przychodów, a więc plasujemy się zaraz po dwóch, dwukrotnie większych od naszej jednostkach. W wydajności pracy, czyli przychodach dzielonych na ilość pracowników jesteśmy na I miejscu, przy czym za nami jest dość spory odstęp. Kolejny interesujący wskaźnik to udział środków pozabudżetowych, czyli umowy i granty w przychodach, wynosi on ok. 40% i znów jest to najlepszy wskaźnik na Politechnice. Pod względem wyników działalności naukowej również zajmujemy I miejsce – 25% wszystkich grantów przyznawanych PK należy do nas, dalej odpowiednio: publikacje – 30% wszystkich punktów Politechniki, wynalazki – 40%, nagrody na różnych targach wynalazczości – 80%, a stypendia 80-100%, zależnie od rodzaju. Przeskoczyliśmy więc z niskiego poziomu na wyższy.

WITCH jako Jedyny wydział Politechniki Krakowskiej prowadzi także podwójne dyplomowanie – to również ogromny sukces! Jak realnie ten proces funkcjonuje?

Studenci część nauki pobierają za granicą, a część w Polsce po czym uzyskują dwa, niezależne od siebie dyplomy – polski i niemiecki. Łącznie w ciągu 2 lat podwójne dyplomy uzyskało 60 naszych studentów. Nie ukrywam że część z nich wiąże się z rynkiem niemieckim, a część robi doktoraty, głównie w Holandii. Co ważne – studenci też do nas wracają – w ciągu ostatnich 3 lat wróciły do nas z Włoch, Niemiec, Szkocji i Irlandii 4 osoby po doktoratach, i piąta osoba po habilitacji z Politechniki w Zurychu. Za każdym razem, kiedy pytam o powód swojej decyzji podkreślają, że wrócili na Nasz Wydział, do Krakowa, bo mają tu szansę na rozwój naukowy i szansę na awans, a dodam, że są to osoby o bardzo wysokich kwalifikacjach.

Opublikowano w RZECZPOSPOLITA (24-27 grudnia 2015, nr. 300)