Skip to content

Diamentowy Jubileusz WIiTCh

- od edukacji do innowacji

Kraków, 18-20 listopada 2026 r.

Konkurs na stypendium naukowe dla STUDENTA/DOKTORANTA STYPENDYSTY – Projekt OPUS 29 – 2 stanowiska

Poszukujemy osoby do pracy na stanowisko STYPENDYSTA-Student/Doktorant w ramach projektu OPUS 29 „Wysokowydajne materiały bioceramiczne wytwarzane metodą przyrostową na potrzeby zaawansowanej implantologii stomatologicznej”.

Konkurs na stypendium naukowe w projekcie SONATA-20 (NCN)

Wydział Inżynierii i Technologii Chemicznej Politechniki Krakowskiej ogłasza konkurs na stypendium naukowe dla studentów w projekcie: SONATA-20 (NCN) pt.: „Bezpieczna ochrona upraw: nanomateriały w DES jako innowacyjne fungicydy selektywne”, nr 2024/55/D/NZ8/01814. https://projekty.ncn.gov.pl/en/index.php?projekt_id=634697 Nazwa stanowiska: stypendysta – doktorant Wymagania: Status studenta I lub II stopnia albo uczestnika szkoły doktorskiej z zakresu…

Podania o umorzenie opłat za powtarzanie przedmiotów.

Dziekanat WIiTCh przypomina, że termin składania wniosków o umorzenie płatności za powtarzane przedmioty w semestrze zimowym w roku akademickim 2026/2027 jest do 10.09.2026 r. (czwartek).

Asystent ds. Bezpieczeństwa Wybuchowego - GRUPA WOLFF

Do naszego Działu Analiz Technicznych i Szkoleń poszukujemy osoby, która chce rozwijać się w obszarze bezpieczeństwa wybuchowego i procesowego oraz zdobywać doświadczenie przy realizacji projektów dla klientów przemysłowych. Jeżeli interesują Cię procesy technologiczne, analiza zagrożeń, praca z dokumentacją techniczną i chcesz zobaczyć, jak funkcjonują zakłady przemysłowe od strony bezpieczeństwa – ta oferta…

WIiTChCraft 2026 – Forum of Chemical Innovation

Wydział Inżynierii i Technologii Chemicznej Politechniki Krakowskiej zaprasza studentów, doktorantów oraz młodych naukowców do udziału w konferencji WIiTChCraft 2026 – Forum of Chemical Innovation. Konferencja odbędzie się 19 listopada 2026 r. na Wydziale Inżynierii i Technologii Chemicznej Politechniki Krakowskiej. Wydarzenie jest skierowane do młodych badaczy zainteresowanych szeroko rozumianą chemią, technologią…

Call for one Postdoctoral Researcher position in the SONATA project

Position: Postdoctoral Researcher Institution: Cracow University of Technology, Faculty of Chemical Engineering and Technology   Requirements: PhD degree in Chemistry, Materials Science, Chemical Engineering, Physics, or a related discipline (obtained no earlier than 12 years before the planned employment date, in accordance with NCN regulations). Hands-on experience in the characterization…

Lista dofinansowanych zadań badawczo-rozwojowych

Przyznane dofinansowania na realizację zadań badawczo-rozwojowych przez młodych naukowców na Wydziale Inżynierii i Technologii Chemicznej Politechniki Krakowskiej Wykaz zadań zatwierdzonych do dofinansowania wraz z nazwiskami wnioskodawców i wysokością przyznanych środków:   Tytuł zadania B+R Imię i nazwisko wnioskodawcy Kwota przyznana (PLN) Bioaktywne tusze do biodruku 3D/4D z programowanym uwalnianiem VEGF…

Konkurs na 1 stanowisko typu Stypendysta/Doktorant w projekcie SONATA

Stypendysta/stka będzie uczestniczyć w realizacji projektu badawczego „Przekształcenie czerwonej gorączki kropek węglowych w czerwony dywan dla fotokatalizy” finansowanego ze środków Narodowego Centrum Nauki w ramach konkursu „Sonata 20” umowa nr UMO-2024/55/D/ST5/03151.

Ogłoszenie WKR Wydziału Inżynierii i Technologii Chemicznej o terminie i formie składania dokumentów przez obywateli polskich biorących udział w rekrutacji na studia I stopnia.

W dniach 13-17 lipca 2026 Kandydaci na studia I stopnia zakwalifikowani do wpisu zobowiązani są do dostarczenia osobiście lub przez pełnomocnika do WKR (pokój nr 5, parter, godzina 10:00-13:00) następujących dokumentów: Dokument stanowiący podstawę rekrutacji: kserokopia świadectwa dojrzałości wydanego przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną oraz opcjonalnie kserokopia aneksu do tego świadectwa, w przypadku gdy podstawą przyjęcia…

Rozpocznij swoją przyszłość z nami!

Zapraszamy do udziału w rekrutacji na studia I stopnia na Wydziale Inżynierii i Technologii Chemicznej! Oferujemy trzy nowoczesne kierunki: 🧫 Biotechnologia przemysłowa Biotechnologia przemysłowa – Portal rekrutacyjny ⚙️ Inżynieria chemiczna i procesowa Inżynieria chemiczna i procesowa – Portal rekrutacyjny 🧪 Technologia chemiczna Technologia chemiczna – Portal rekrutacyjny 🎓 Rekrutacja na studia…

Ogłoszenie o naborze wniosków na finansowanie działalności naukowej młodych naukowców (DS-M)

Dziekan Wydziału Inżynierii i Technologii Chemicznej Politechniki Krakowskiej ogłasza nabór wniosków o finansowanie działalności naukowej służącej rozwojowi młodych naukowców. Wnioski należy składać w Sekretariacie Wydziału do dnia 15 lipca 2025 r. Wymagane dokumenty oraz szczegółowe informacje dostępne są w załącznikach poniżej: Regulamin przyznawania dofinansowania DS-M Zalacznik 1 Formularz wniosku Zalacznik 2…

Laboratorium Analiz Śladowych

im. Profesora Adama Grochowalskiego

Akredytacja WIITCH

Aktualności PK

Karpacz 2026: Polski deep tech czeka na przełom. Nauka, biznes i państwo muszą zbudować wspólny ekosystem

„Architektura nowego porządku – stabilność w czasach zmian” –  pod takim hasłem zaczęło się w Karpaczu XXXV Forum Ekonomiczne. Politechnika Krakowska jest akademickim partnerem jednego z najważniejszych forów dyskusyjnych w Europie. Zaprasza w tym roku na ponad 30 wydarzeń w specjalnej strefie Dual Use Technology.  – Inicjujemy dyskusje o suwerenności technologicznej, materiałowej, ekonomicznej, odporności na kryzysy: zbrojne, hydrologiczne, informacyjne. Mówimy o technologiach bezpieczeństwa cyfrowego, cywilnego i infrastrukturalnego. Ale też chcemy słuchać naszych gości z biznesu, samorządów, przemysłu, administracji publicznej pytając ich o to, jakiego partnerstwa oczekują od świata nauki – mówi rektor Politechniki Krakowskiej prof. Andrzej Szarata. Pierwszy dzień Forum zakończyła gala  wręczenia prestiżowych wyróżnień. Nagrodę Człowieka Roku, z rąk rektora PK, otrzymał minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Nagrodą gospodarczą SGH uhonorowany został prezes Fakro Ryszard Florek, absolwent Politechniki Krakowskiej.        W dyskusji udział wzięli, od lewej: Andrzej Szarata, rektor PK, Marcin Styrna, wiceprezes Tauron Nowe Technologie, Paweł Dziekoński - wiceprezes Fakro, Mariusz Targowski, prezes  spółki Enprom oraz prof. Maria Mrówczyńska, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego / Fot. Mirosław Żyłka   Czy Polska może zostać hubem deep tech Europy Środkowej?   Takie pytanie padło w strefie PK w panelu, poświęconym polskiej drodze od patentu do globalnej spółki z udziałem prezesów dużych polskich firm: Fakro, Newagu, Enpromu i Tauronu Nowe Technologie. W dyskusji z rektorem Politechniki Krakowskiej prof. Andrzejem Szaratą  i wiceminister nauki Marią Mrówczyńską rozmawiano o tym, czy da się skalować akademickie deep techy we współpracy z polskim przemysłem, tak, by przekształcić Polskę z kraju patentów i projektów w europejskie centrum rozwoju innowacyjnych technologii.   To niełatwe – odpowiadali praktycy biznesu wskazując, że  wciąż nie do końca udaje się w Polsce połączyć potencjału nauki, biznesu i kapitału państwa w sprawny ekosystem współpracy i wzajemnego rozumienia potrzeb. Polskie uczelnie każdego roku tworzą setki wynalazków, jednak tylko nieliczne są wystarczające atrakcyjne dla firm technologicznych. Jakie technologie deep tech rozwijane w Polsce mogą mieć globalne znaczenie, jakie bariery regulacyjne i finansowe blokują rozwój deep tech, jak budować ekosystem inwestycyjny wokół polskich uczelni, by przełożyć potencjał nauki na wzrost gospodarczy? W Karpaczu nie padły proste recepty, ale otwarto ścieżki do ich wypracowania.      Czas, koszty i ograniczenie ryzyk ważne dla biznesu   Firmy, zwłaszcza działające w sektorach, w których kluczowe są kwestie bezpieczeństwa ludzi i infrastruktury, chętniej sięgają po rozwiązanie dostępne już na rynku  m.in. ze względu na goniący je czas, analizy kosztów i ryzyka przy próbie wdrożeń innowacji, zwłaszcza jeśli ma wstępny etap gotowości. Zwracali na to uwagę zwłaszcza Mariusz Targowski, prezes spółki Enprom-u i Marcin Styrna, wiceprezes Tauronu Nowe Technologie.   Rozwiązania deeptechowe są kosztochłonne i długotrwałe w budowaniu, bez pewności, że znajdzie się na nie klient końcowy firmie trudno się w nie angażować – podnosił prezes Enpromu. - Problem zaangażowania w rozwój deep tech-u leży w połączeniu współpracy biznes – nauka - spółki państwowe, na razie między nimi nie ma dla współpracy opartej na dużej otwartości. Na razie nie stworzyliśmy jeszcze w Polsce takich ram, by wszyscy czuli się wystarczająco bezpiecznie w takiej współpracy – oceniał Mariusz Targowski.   Menedżerowie Newagu i Fakro podkreślali, że duże znaczenie dla możliwości implementowania innowacji ma też specyfika branży.   Mocno obłożony wymaganiami międzynarodowymi i krajowym rynek produkcji pojazdów szynowych jest tu w szczególnej sytuacji. Mówił o niej wiceprezes Newagu Józef Michalik. - Nasz sektor jest z zasady mocno zachowawczy. Integrujemy w podzespoły elementy składowe, dostarczone przez innych producentów, certyfikowane. Nie możemy swobodnie wprowadzać innowacji w podsystemy, bo wpływalibyśmy na zasadnicze cechy konstrukcyjne, a te musimy dostosować do stawianych nam wymagań. Nasza innowacyjność jest więc bardziej inkrementalna, ma charakter przyrostowy -  możemy raczej wnieść wartość dodaną do naszego podsystemu, wpływać np. na zwiększenie podatności utrzymaniowej naszego produktu. Bardziej  zależy nam więc na długim cyklu jego życia. Przy tej specyfice naszej branży od uczelni oczekujemy więc, że będzie kształcić dla nas kadry konstruktorów, innych pracowników, ewentualnie wesprze nas w formie opinii, ekspertyz, szkoleń – przyznawał prezes Newagu.   Wiceprezes Fakro Paweł Dziekoński również wskazywał na charakterystyczne cechy branży, które mają wpływ na wybór platformy współpracy z uczelnią. – Postawienie na chronione patentem innowacyjne rozwiązanie jest warunkiem tego, żeby wyjść w konkurencję na rynku okien dachowych, ale to nie wystarcza do sukcesu. Bo przy tym nie znikają inne warunki dla rynkowego sukcesu ważne – kwestie podaży, popytu, ceny, mocy komercyjnej wdrożenia, przekonania rynku do twojego produktu. My szukamy pragmatycznej współpracy z uczelniami, współpracujemy bardzo dobrze z Politechniką Krakowską, bo choć mamy własne laboratoria,  to wasze możliwości laboratoryjne i kompetencje kadry badawczej są większe dla testowania naszych rozwiązań. Z kolei detale użytkowe już szlifujemy u siebie, z własną kadrą – opisywał.   Prof. Maria Mrówczynska, wiceminister nauki, podkreślała, że  sektorowi akademickiemu warto zaufać. – Uczelnie mają wiedzę, kompetencje, infrastrukturę, są dobrym partnerem – przekonywała.   Prawdziwy ekosystem zamiast barier   Prezesi podpowiadali co mogłoby kruszyć bariery. To m.in. większy udział państwa we współdzieleniu ryzyk związanych z wdrażaniem rodzimych innowacji (np. przez bardziej nastawioną na takie kryterium dystrybucję środków w ramach grantów NCBiR), długofalowa strategia współpracy państwa, nauki i biznesu i stworzenie faktycznego pomostu dla wspólnych działań w tym trójkącie czy  oparcie wdrożeń innowacji na dojrzałych biznesach bardziej niż na start-upach. Uczelniom biznes rekomenduje m. in szacowanie - już na etapie badań -  efektów ekonomicznych innowacji, analizowanie już na etapie pilotażowym jak rozwiązanie skalować i jakie wyzwania takie skalowanie przyniesie oraz precyzyjniej rozeznawać rynek, by wynalazkiem lepiej trafiać w potrzeby firm.   Prof. Andrzeja Szarata  o szansach i wyzwaniach dla polskiego deep techu:   - Deep tech, czyli technologie oparte na przełomowych odkryciach naukowych i zaawansowanej inżynierii, mają potencjał, by zmieniać całe sektory – od medycyny, przez energetykę, po bezpieczeństwo. Kluczowe pytanie, przed którym stoimy, brzmi: jak sprawić, by polskie wynalazki nie pozostawały na etapie obiecujących projektów badawczych, a stawały się fundamentem silnych, globalnych spółek technologicznych?   Z mojego doświadczenia wynika, że największym wyzwaniem nie jest już samo generowanie wiedzy – polskie uczelnie i instytuty badawcze tworzą rozwiązania światowej klasy. Problemem jest "dolina śmierci", czyli etap między prototypem a rynkiem, gdzie wiele innowacyjnych pomysłów upada z powodu braku kapitału, długiego czasu wdrażania i wysokiego ryzyka inwestycyjnego. Sam patent to dopiero początek drogi, a nie jej cel. Prawdziwa wartość powstaje dopiero wtedy, gdy znajdzie on odbiorcę, zostanie wdrożony i zacznie rozwiązywać konkretne problemy przedsiębiorstw lub społeczeństwa. Potrzebujemy zatem kompleksowego ekosystemu, który wesprze naukowców-przedsiębiorców na każdym etapie tej trudnej ścieżki.   Projekty deep tech to przedsięwzięcia, które wymagają zaawansowanej, często interdyscyplinarnej wiedzy, długotrwałych badań i znaczącego kapitału na starcie. W odróżnieniu od "płytkich" technologii, deep tech tworzy rozwiązania trudne do skopiowania. Takie, które mogą zatrząść istniejącymi rynkami lub stworzyć zupełnie nowe. Na Politechnice Krakowskiej mamy już pierwsze zalążki sukcesów  – od sektora kolejowego, przez budownictwo, po przemysł kosmetyczny. Współpraca z firmami takimi jak Newag, Hitachi czy Duolife pokazuje, że nasz model partnerstwa nauki z biznesem jest obiecujący, ale potrzebujemy w Polsce więcej systemowych rozwiązań.   Aby stać się europejskim hubem deep tech Europy Środkowej, musimy działać na kilku frontach. Po pierwsze, potrzebujemy odważniejszego i bardziej cierpliwego kapitału, który rozumie długi cykl inwestycyjny w deep tech. Po drugie, konieczne jest uproszczenie regulacji i stworzenie zachęt dla komercjalizacji badań. Po trzecie, kluczowa jest ścisła współpraca między uczelniami, przemysłem i instytucjami publicznymi. Dyskusja z prezesami firm w  Karpaczu pokazała, że dużo jeszcze wspólnie mamy do zrobienia.     (mas)           {fastsocialshare}
Czytaj całość

Karpacz 2026: Budownictwo ochronne w Polsce – wyzwania nowej ustawy a rzeczywistość

W obliczu wojny w Ukrainie i zmieniającego się obrazu zagrożeń, ochrona ludności cywilnej przestała być w Europie tematem archiwalnym. Polska, jako państwo graniczne, podjęła wyzwanie, wprowadzając od 1 stycznia 2025 roku ustawę o ochronie ludności i obronie cywilnej wraz z pakietem rozporządzeń wykonawczych. Nowe regulacje wyznaczają ambitne cele: w miastach obiekty zbiorowej ochrony mają docelowo pomieścić 50% przewidywanej liczby ludności, w tym 25% w budowlach ochronnych (schronach i ukryciach). Dla porównania, z danych Państwowej Straży Pożarnej wynika, że obecnie istniejąca infrastruktura jest w stanie zapewnić ochronę zaledwie 0,54% mieszkańców kraju, a w skrajnych przypadkach – jak Kraków – zaledwie 0,16% populacji.     O budownictwie ochronnym w Polsce dyskutowali,  od lewej: Artur Wiąk, dr hab. inż. Jarosław Siwiński, prof. WAT, dr hab. inż. Lucyna Domagała, prof. PK, dr inż. Michał Kołaczkowski, Adam Ciszkowski / Fot. Kuba Paduch   Podczas tegorocznego Forum Ekonomicznego w Karpaczu, w panelu "Budownictwo ochronne – nowe regulacje prawne i wyzwania", eksperci zgodnie podkreślali, że znikoma liczba miejsc schronienia to nie jedyny problem. Wyzwaniem jest też przełożenie zapisów na realną zdolność ochronną, co wymaga nie tylko inwestycji, ale też zmiany myślenia, doprecyzowania przepisów, koordynacji międzysektorowej i edukacji.   Głos w dyskusji w strefie „Dual Use Technology” PK zabrali: dr hab. inż. Jarosław Siwiński, prof. WAT (Wojskowa Akademia Techniczna), dr inż. Michał Kołaczkowski (Politechnika Krakowska), Artur Wiąk (prezes Stowarzyszenia Świadoma Obrona Cywilna) oraz Adam Ciszkowski (prezes Związku Samorządów Polskich). Prowadząca rozmowę, dr hab. inż. Lucyna Domagała, prof. PK, dziekan Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej, postawiła tezę, iż dla systemu ochrony kluczowe są nie tylko przepisy, ale i "czynnik ludzki": od projektantów, przez samorządy, po samych obywateli.   Cień wojny i nowe przepisy. Czy Polska jest gotowa na ochronę cywilną?   Najbardziej dobitnym obrazem skali wyzwania są dane PSP z 2023 r. Wynika z nich, że Polska dysponuje dramatycznie małą liczbą miejsc w schronach. W stolicy, Warszawie, istnieje 222 schrony, które mogą pomieścić 28 889 osób, co daje zaledwie 1,55% populacji. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w Krakowie, gdzie jest ich zaledwie osiem, z łączną pojemnością 1316 miejsc.   W niedawno obronionej na PK pracy doktorskiej („Rola podziemnych obiektów ochronnych w zrównoważonym rozwoju miast”) jej autor Filip Jakubczak, absolwent Wydziału Architektury PK, wskazuje ponadto, że wiele z istniejących obiektów ma niską jakość, a w miastach takich jak Opole czy Zielona Góra nie ma ich wcale (dane na podstawie  Co więcej, najmniej tego typu obiektów znajduje się w województwach wschodnich, najbardziej narażonych na potencjalne zagrożenie.   W obliczu tych danych, ustawa z 5 grudnia 2024 roku jawi się jako pierwszy, konieczny krok legislacyjny. – Jednak te regulacje to dopiero początek bardzo długiej drogi – zaznaczyła w dyskusji prof. Lucyna Domagała. Najtrudniejszy etap dopiero przed nami – wdrożenie – zgadzali się wszyscy paneliści.   Prof. Jarosław Siwiński (WAT): Rozporządzenie to minimum, ale interpretacja i szkolenia to klucz   Prof. Jarosław Siwiński zwrócił uwagę na dualizm problemu: z jednej strony mamy przepisy, które określają pewne minimum techniczne, z drugiej – rzeczywistą zdolność ochronną, która wymaga znacznie więcej. Jako kluczowy problem wskazał m.in. nieprecyzyjne wytyczne w rozporządzeniach. Przykładem jest kwestia czasu przebywania w obiekcie. – Jeżeli dostaniemy wytyczne kategorii U1 z czasem przebywania 24 godzin, to mamy zupełnie inne wymagania techniczne, aniżeli byłoby to 48 czy 72 godziny – tłumaczył. Dodał, że często brakuje tej wiedzy po stronie osób wydających zalecenia, co może prowadzić do projektowania obiektów niespełniających swojej roli w kryzysie.   Ekspert WAT zaapelował o prowadzenie szkoleń dla wszystkich podmiotów zaangażowanych w proces – od urzędników po projektantów. Sam WAT, jako uczelnia z wieloletnim doświadczeniem, prowadzi już studia podyplomowe, ale – jak przyznał – nie jest w stanie obsłużyć całego rynku. – Rozporządzenie zostało tak skonstruowane, że teoretycznie każdy inżynier z uprawnieniami może zaprojektować taki obiekt. Jednak podstawowa wiedza o układach funkcjonalnych czy instalacjach jest niezbędna – podkreślił, deklarując gotowość WAT do koordynacji programów kształcenia na innych uczelniach, zgodnie z dewizą uczelni "Omnia pro patria" (Wszystko dla Ojczyzny).   Dr inż. Michał Kołaczkowski (PK): Konstruktor na pierwszej linii ognia. Problemy z interpretacją i koordynacją   Z perspektywy projektanta konstrukcji, dr inż. Michał Kołaczkowski wskazał na konkretne bolączki wdrożeniowe. – Każde z wymienionych zagadnień – interpretacja przepisów, brak doświadczenia, koordynacja międzybranżowa – stawia przed inżynierami ogromne wyzwania – mówił. Jego zdaniem, rozporządzenia są niejednoznaczne i trudno je "zgrać" z ogólnymi warunkami technicznymi dla budynków. Jako remedium zaproponował stworzenie schematów, komentarzy i przykładów rozwiązań, które rozjaśniłyby wątpliwości.   Szczególnie palącym problemem jest koordynacja między konstrukcją a instalacjami. – Kto odpowiada za zamocowanie zaworów przeciwwybuchowych? Konstruktor czy instalator? – pytał retorycznie dr Kołaczkowski. W praktyce pierwszych realizowanych obiektów widać, że te nowe zagadnienia generują napięcia i wymagają wypracowania nowych standardów współpracy.   Artur Wiąk (architekt, prezes Stowarzyszenia Świadoma Obrona Cywilna): Najdroższy schron to ten źle wykorzystany   Artur Wiąk przesunął środek ciężkości dyskusji z techniki na świadomość i system. – Najdroższy schron to taki, który jest źle wykorzystany lub niewykorzystany optymalnie – stwierdził. Zwrócił uwagę, że projektant, aby stworzyć dobry obiekt zbiorowej ochrony, musi myśleć systemowo, a nie punktowo. – Projektujemy dla kogoś? Co potem? Po 72 godzinach? – pytał retorycznie, sugerując, że obiekt ochronny to tylko element większego układanki.   Wiąk przyznał, że społeczeństwo polskie nie jest przygotowane na kwestie związane z udzielaniem schronienia. Jego stowarzyszenie uruchomiło w Krakowie pierwsze w Polsce Cywilne Centrum Działań – miejsce aktywizacji społecznej i szkoleń, ale to "kropla w morzu potrzeb". Jego zdaniem, środki na ochronę ludności w tym roku są blokowane na samą infrastrukturę, a pomija się aspekt dualnego wykorzystania obiektów. – Wojewodowie zdecydowali, że środki mogą być wydane tylko na funkcję ochronną, a nie na dual, czyli połączenie funkcji codziennej z ochronną – mówił z żalem. A to, jak dodał, byłoby rozwiązanie intuicyjne i ekonomiczne. Jako przykłady obiektów dualnych wskazał biblioteki, sale konferencyjne czy parkingi. – Mamy misję, by Polska stała się najbardziej odpornym krajem na świecie, ale bez szkoleń i zmiany mentalności to tylko slogan – podsumował.   Adam Ciszkowski (Związek Samorządów Polskich): Gminy chcą działać, ale grzęzną w procedurach       Perspektywa samorządowa, reprezentowana przez Adama Ciszkowskiego, była najbardziej bezpośrednia i dotyczyła finansów oraz biurokracji. Prezes związku, który zrzesza ponad 170 gmin, potwierdził, że temat obrony cywilnej przestał być "kwiatkiem do kożucha", a stał się priorytetem po kryzysie migracyjnym i wojnie w Ukrainie. – Samorządowcy oczekiwali na nową ustawę i środki, ale sposób ich dystrybucji był bardzo niezorientowany – ocenił.   Jako główne problemy wymienił zbyt krótkie terminy na rozliczenie funduszy oraz nieelastyczne przepisy, które uniemożliwiają szybkie działanie. Podał przykład swojej gminy, która chciała wybudować kontenerowy magazyn na żywność na działce należącej do spółki gminnej. – Wojewoda nie mógł wyrazić zgody, bo działka nie należała bezpośrednio do gminy. Procedury nas zablokowały – opisywał frustrującą sytuację.   – Potrzebujemy specustawy do zarządzania kryzysowego, która pozwoli samorządom na realizację inwestycji szybciej, bez blokad wynikających z miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego – apelował Ciszkowski. Zaapelował też o współpracę ponad podziałami. – Tu nie ma pola do przeciągania politycznej liny. To sprawa życia i śmierci. Potrzebujemy więcej słuchania samorządowców, bo to my wiemy, co jest potrzebne na naszym terenie – mówił.   Potrzeba systemu, nie tylko ustawy Panel jednoznacznie pokazał, że nowa ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej jest kamieniem milowym, ale dopiero na początku drogi. Samorządy, choć chętne do działania, są ograniczane przez nieprecyzyjne przepisy i zbyt krótkie terminy finansowe. Eksperci uczelni technicznych wskazują na potrzebę doprecyzowania rozporządzeń, stworzenia wzorcowych rozwiązań oraz – co najważniejsze – masowego szkolenia kadr inżynierskich i urzędniczych. Architekci i aktywiści społeczni podkreślają, że bez holistycznego, systemowego podejścia i edukacji społeczeństwa, nawet najlepszy schron nie spełni swojej roli.   Wszyscy paneliści zgodzili się co do jednego: konieczna jest ścisła, ponadpodziałowa współpraca pomiędzy administracją rządową, samorządową, środowiskiem naukowym i branżą budowlaną. Obiekty zbiorowej ochrony nie mogą być domeną wąskiej grupy ekspertów, ale standardem, który będzie wynikał z codziennej praktyki projektowej. Uczelnie, jak Politechnika Krakowska i Wojskowa Akademia Techniczna i są gotowe pełnić rolę liderów merytorycznych. Politechnika już to robi poprzez wprowadzenie systemu szkoleń dla samorządowców oraz nowy profil dyplomowania inżynierów “budownictwo ochronne”, wprowadzone od roku akademickiego 2025/2026.   Jednakże, bez wsparcia systemowego, finansowego i legislacyjnego, wdrażanie ustawy może okazać się procesem zbyt długim w obliczu realnych, współczesnych zagrożeń. Czas na działanie jest teraz – a kluczem do sukcesu jest połączenie litery prawa z rzeczywistą zdolnością operacyjną i świadomością obywatelską.   (jp)     W panelu poświęconym budownictwu ochronnemu udział wzięli,  od lewej: Artur Wiąk, dr hab. inż. Jarosław Siwiński, prof. WAT, dr hab. inż. Lucyna Domagała, prof. PK, dr inż. Michał Kołaczkowski, Adam Ciszkowski / Fot. Kuba Paduch
Czytaj całość

Karpacz 2026: O nowej erze polskich kosmetyków. Między technologią, regulacją i globalną konkurencją

Jak zmienia się rynek kosmetyczny i czym polskie marki mogą wyróżnić się za granicą? O technologii, nowych przepisach, ekspansji na zagraniczne rynki oraz decyzjach zakupowych konsumentów rozmawiano podczas rozpoczętego w Karpaczu Forum Ekonomicznego. Do panelu pt. „Czy polskie kosmetyki mogą stać się globalną kategorią? Innowacje, regulacje i marka Polski jako źródła przewagi” zaprosiła ekspertów rynku kosmetycznego Politechnika Krakowska, partner akademicki Forum w Karpaczu.         Dyskusję prowadziła  prof. Magdalena Malinowska z Wydziału Inżynierii i Technologii Chemicznej Politechniki Krakowskiej. W panelu uczestniczyli: Henryk Orfinger, przewodniczący Rady Nadzorczej Dr Irena Eris S.A.; Blanka Chmurzyńska-Brown, Public Affairs Director w L’Oréal Poland; Tomasz Wasilewski z Uniwersytetu Radomskiego, członek Rady Nadzorczej OnlyBio.Life S.A.; Agnieszka Klimczak, założycielka i właścicielka IDDENI, doradca strategiczny ds. rozwoju rynków arabskich; Justyna Żerańska, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, oraz Piotr Morkowski z Blisko.pl.   Rozmowa dotyczyła wyzwań, z którymi producenci kosmetyków mierzą się już dziś: nowych technologii i wykorzystania danych, zmian społecznych i starzenia się społeczeństw, które wpłyną na trendy w najbliższych latach, ale też wymagań dotyczących bezpieczeństwa produktów czy przepisów obejmujących niemal wszystkie etapy produkcji. Blanka Chmurzyńska-Brown zwróciła uwagę, że europejski przemysł kosmetyczny podlega około 2250 regulacjom – od pozyskania surowców, przez formulację i badania produktu, po wymagania środowiskowe. Mówiła również o skali produkcji w Polsce: fabryka L’Oréala w naszym kraju wytwarza około 1,5 mln sztuk kosmetyków dziennie, z czego 96 proc. trafia na eksport.   Duża część dyskusji dotyczyła właśnie regulacji. Justyna Żerańska przypomniała, że po wejściu Polski do Unii Europejskiej eksport krajowej branży kosmetycznej wzrósł dziewięciokrotnie, a obecnie 68 proc. polskich produktów trafia na rynek unijny. Jednocześnie – jak mówiła – przedsiębiorstwom coraz trudniej nadążać za częstymi zmianami prawa.   – Jesteśmy w stanie dostosować się do nowych zmian regulacyjnych, ale potrzebujemy odpowiedniej jakości prawa i czasu na jego wdrożenie – mówiła Justyna Żerańska. Zwracała uwagę, że nowe przepisy dotyczą m.in. surowców, opakowań, odpadów, ścieków oraz komunikacji z konsumentem, a 91 proc. przedsiębiorstw działających w sektorze kosmetycznym to małe firmy.   Podobnie problem oceniał Henryk Orfinger. Jego zdaniem firmy nie mają trudności z samym faktem pojawiania się nowych wymagań, lecz z ich liczbą i tempem wprowadzania. – Innowacyjność przestała istnieć w tych obszarach, w których po prostu gonimy regulacje – mówił. Wskazywał też, że europejskie regulacje dotyczące składu produktów mogą utrudniać ich późniejszą sprzedaż na rynkach, na których obowiązują inne wymagania.   Polska jest obecnie piątym rynkiem kosmetycznym Unii Europejskiej i ósmym eksporterem na świecie. Sama obecność produktów w wielu krajach nie oznacza jednak jeszcze zbudowania marki rozpoznawalnej globalnie. Henryk Orfinger przyznał, że nawet Dr Irena Eris – mimo sprzedaży na licznych rynkach – nie określa się jeszcze jako marka globalna. Jako jeden z wyznaczników takiej pozycji wskazał sytuację, w której zdecydowana większość sprzedaży firmy pochodziłaby z eksportu.   Czy polskie kosmetyki mogą być za granicą kojarzone nie tylko z pojedynczymi markami, ale także z krajem pochodzenia? Piotr Morkowski mówił o „P-Beauty”, które – podobnie jak koreańskie K-Beauty – mogłoby stać się rozpoznawalnym określeniem produktów z Polski. Agnieszka Klimczak, pracująca przede wszystkim na rynkach arabskich, zwracała uwagę, że tamtejsi partnerzy znają już polskie produkty i nie kwestionują ich poziomu. Trudniejsze jest przebicie się z marką wśród konkurencji z Korei, Turcji czy ze strony lokalnych producentów.     Tomasz Wasilewski zwrócił natomiast uwagę na badania prowadzone wspólnie z producentami i potrzebę dostosowywania produktów do oczekiwań klientów na poszczególnych rynkach.   – Politechnika Krakowska odniosła spektakularny sukces, jeżeli chodzi o wdrożenia. Gdybyśmy, jako naukowcy, otrzymali większe wsparcie – czy to ze środków unijnych, czy krajowych – moglibyśmy jeszcze lepiej dostosowywać naszą ofertę do aktualnych oczekiwań poszczególnych rynków, na przykład europejskich czy arabskich. (...) W naszych laboratoriach badawczych musimy przekształcać i dostosowywać rozwiązania, które już mamy. Musimy tę ofertę niejako „uszyć” pod potrzeby odbiorców w konkretnym kraju – zauważył Tomasz Wasilewski.   Politechnika Krakowska od lat prowadzi badania związane z technologią kosmetyków, jest jednym z liderów akademickich w komercjalizacji opracowanych na uczelni rozwiązań. Zespół badawczy Chemii i Technologii Kosmetyków i Wyrobów Medycznych, kierowany przez prof. Elżbietę Sikorę z Wydział, ma na koncie patenty i wdrożenia dotyczące m.in. wykorzystania naturalnych składników aktywnych oraz formulacji kosmetycznych.   We współpracy z przedsiębiorstwami powstawały m.in. kosmetyki, wyroby medyczne i systemy transdermalne wykorzystujące opatentowane ekstrakty roślinne, składniki regenerujące i przeciwstarzeniowe, formulacje zapachowe czy rozwiązania służące ochronie skóry przed zanieczyszczeniami środowiskowymi, promieniowaniem UV i światłem niebieskim. Część tych technologii została wdrożona przez partnerów przemysłowych i jest już dostępna na rynku w produktach sprzedawanych w Polsce i za granicą.   Paneliści Forum zajęli się też komunikacją z konsumentami, rolą influencerów i coraz częstszym wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Zwracali uwagę, że zmieniają się nie tylko kanały, w których klienci szukają informacji o kosmetykach. Drastycznie skrócił się także czas decyzji konsumenckiej. Jednocześnie rosną również oczekiwania dotyczące składu, skuteczności produktów i wiarygodności deklaracji składanych przez producentów.   Dla polskich firm oznacza to, że konkurencja na zagranicznych rynkach nie koncentruje się na jakości samego kosmetyku. Trzeba jeszcze przekonać klienta, dlaczego spośród wielu podobnych produktów ma wybrać właśnie ten z Polski. Dyskusja o „P-Beauty” sprowadziła więc rozmowę do pytania, które pozostały otwarte po panelu: z czym na świecie mają kojarzyć się polskie kosmetyki? I czy przy budowaniu ich globalnej marki  polski biznes może sobie poradzić bez strategicznego wsparcia państwa.     (kzw)     Fot. Mirosław Żyłka   Zaproszenie do Strefy Politechniki  Krakowskiej "Dual Use Technology" w Karpaczu   
Czytaj całość

Brakujący element rodziny cząstek odnaleziony w CERN. Światowe odkrycie z udziałem naukowców Politechniki!

  Zespół eksperymentu LHCb w Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) po raz pierwszy wiarygodnie zaobserwował barion KSIcc⁺ (Ξcc⁺), zbudowany z dwóch ciężkich kwarków powabnych i jednego kwarka dolnego. Fizycy przewidywali jego istnienie od lat, ale wcześniejszy trop nie został potwierdzony. Nowy sygnał przekroczył siedem odchyleń standardowych. Odkrycia dokonał międzynarodowy zespół ponad 1000 naukowców, w tym z Politechniki Krakowskiej!      Large Hadron Collider beauty Fot. CERN   Naukowcy Politechniki Krakowskiej w eksperymencie LHCb w CERN   Eksperyment   LHCb ("Large Hadron Collider beauty")  jest jednym z czterech głównych detektorów umieszczonych w Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC), dedykowanych badaniom w różnych obszarach fizyki cząstek elementarnych. LHCb specjalizuje się w fizyce hadronów zawierających  kwarki b (od "beauty")  oraz c (od "charm"), stąd jego nazwa (z małym "b" w nazwie LHCb).   Politechnika Krakowska od 2021 r. jest członkiem LHCb jako tzw. Associate Member.  W zespole eksperymentu LHCb w CERN pracują nasi naukowcy:  dr hab. inż. Sebastian Kubis, prof. PK (team leader), dr Maciej Duras, dr inż. Józef Borsuk z Wydziału Inżynierii Materiałowej i Fizyki  PK oraz prof. Piotr Duda i dr inż. Łukasz Felkowski z Wydziału Mechanicznego PK.   Dwaj ostatni uczestniczą w opracowywaniu konstrukcji detektora eksperymentu LHCb. – To skomplikowane zadanie inżynierskie jak "upakować" panele detekcyjne wraz z zaawansowaną elektroniką i  gąszczem światłowodów, wszystko musi być chłodzone i być "rozbieralne", by ewentualnie podlegać serwisowaniu  na wypadek awarii – mówi Sebastian Kubis, fizyk teoretyczny, lider politechnicznego zespołu w LHCb. Sam, wraz ze współpracownikami z WIMiF,  zajmuje się analizą danych. – Eksperyment dostarcza setki danych - stąd jest wiele grup, które interesują się  wybranym zdarzeniem, np. produkcją jakiejś rzadkiej cząstki – wyjaśnia naukowiec PK.     Wszyscy badacze z PK są współautorami artykułu, opisującego wyniki najnowszego odkrycia, który ukazał się w prestiżowym czasopiśmie naukowym „Physical Review Letters”. Czego dotyczy?   Rodzina cząstek już w komplecie   Fizycy od lat mieli przed sobą rodzinę cząstek z wyraźnie pustym miejscem. W 2017 r. eksperyment LHCb pozwolił odkryć barion Ksicc⁺⁺ (Ξcc⁺⁺). Zgodnie z teorią powinien on mieć bliskiego partnera – cząstkę Ksicc⁺ o niemal takiej samej masie. Poszukiwania przynosiły jednak najwyżej słabe ślady. Teraz puste miejsce udało się wypełnić.   Bariony to cząstki zbudowane z trzech kwarków. Do tej grupy należą protony i neutrony, różniące się tylko jednym z trzech składników. Dwa występujące w nich rodzaje kwarków fizycy nazywają górnym i dolnym. Są to wyłącznie umowne nazwy, które nie opisują położenia ani kierunku ruchu. Proton zawiera dwa kwarki górne i jeden dolny, a neutron – jeden górny i dwa dolne. Podobna różnica występuje w parze badanej przez LHCb. Ksicc⁺⁺ składa się z dwóch kwarków powabnych i górnego, natomiast Ξcc⁺ – z dwóch powabnych i dolnego. „Powab” także jest tylko historyczną nazwą jednego z sześciu rodzajów kwarków. Kwark powabny jest znacznie cięższy od kwarków tworzących proton i neutron. Szybko się też rozpada. Cząstki zawierające dwa takie kwarki powstają rzadko i żyją niezwykle krótko. Ksicc⁺ prawdopodobnie znika znacznie szybciej niż w ciągu bilionowej części sekundy – zdecydowanie za szybko, by dotrzeć do detektora.   Poszukiwania przypominają więc odtwarzanie zdarzenia na podstawie pozostawionych fragmentów. Ksicc⁺ rozpada się na kilka innych cząstek, które rejestruje LHCb. W analizowanym przypadku ostatecznie powstawały proton, dwa kaony i dwa piony. Detektor mierzył ich tory i pędy, a naukowcy sprawdzali, które z nich mogły wcześniej tworzyć jeden cięższy obiekt. Jeżeli cząstki zostaną zgrupowane przypadkowo, obliczone masy zestawów są rozrzucone. Jeżeli wiele zestawów pochodzi z rozpadu tego samego barionu, na wykresie powstaje skupienie. Właśnie taki ślad pojawił się w danych zebranych w 2024 r. Pasował do cząstki o masie około 3620 MeV/c², niemal czterokrotnie większej od masy protonu. Analiza wskazała około 915 rozpadów Ksicc⁺.   Nie był to pierwszy trop. Eksperyment SELEX prowadzony w USA już w latach 2002–2005 informował o możliwym znalezieniu Ksicc⁺, ale wskazana wówczas masa była o około 101 MeV/c² mniejsza. Inne eksperymenty nie potwierdziły tego wyniku. Niewielki nadmiar zdarzeń pojawiał się też we wcześniejszych danych LHCb, lecz był zbyt słaby, aby mówić o odkryciu.   Dopiero dane zebrane po modernizacji detektora pozwoliły rozstrzygnąć zagadkę. Wiarygodność nowego sygnału przekroczyła siedem odchyleń standardowych. Oznacza to, że niezwykle trudno wyjaśnić go przypadkowym ułożeniem tła. Fizycy cząstek wymagają pięciu odchyleń standardowych, zanim uznają istnienie nowej cząstki za potwierdzone. Tym razem wynik wyraźnie przekroczył ten próg. Słabszy, ale zgodny ślad odnaleziono także w starszych danych z lat 2016–2018. Centralny wynik wskazuje, że Ksicc⁺ jest o około 1,8 MeV/c² lżejszy od swojego partnera Ksicc⁺⁺, czego spodziewali się teoretycy.   Dokładna różnica pozostaje jednak niepewna, ponieważ nie zmierzono jeszcze czasu życia nowej cząstki. Od niego zależy, jak daleko zdąży ona odlecieć przed rozpadem i które zdarzenia zauważy detektor. Rozwiązanie jednej zagadki od razu otworzyło więc następną.      Fot. Maximilien Brice, CERN   Z CERN do medycyny, Internetu i wielu innych praktycznych zastosowań   Odnalezienie Ksicc⁺ daje fizykom rzadką możliwość badania układu, w którym dwa ciężkie kwarki znajdują się obok jednego lekkiego. Porównując niemal bliźniacze bariony, można sprawdzać, jak zamiana jednego kwarka wpływa na masę i rozpad całej cząstki. To dokładny test teorii silnego oddziaływania, które łączy kwarki w protony, neutrony i inne bariony.   - Odkrycie uzupełnia obecną listę cząstek elementarnych o brakujący element. Jej skład przewiduje teoria cząstek elementarnych tzw. Model Standardowy, który tym samym dostaje kolejne potwierdzenie. Z drugiej strony w LHCb oczekujemy, że znajdziemy sygnały "nowej fizyki" czyli zdarzenia, które wykraczają poza Model Standardowy. Nasza grupa zajmuje się obecnie analizą rozpadu mezonu B_s^0, który zawiera kwark "b" (beauty) oraz "s" (dziwny). W poprzedniej analizie, opartej o starsze dane, pojawia się pewna rozbieżność z teorią, obecnie chcemy wykorzystać najnowsze dane zebrane w tzw. Run 3 czyli w latach 2022-25. Kto wie może coś znajdziemy? – wyjaśnia prof. PK Sebastian Kubis.   Odnalezienie Ksicc⁺ nie prowadzi bezpośrednio do nowej technologii, ale naukowiec z Politechniki Krakowskiej podkreśla, że choć fizyka cząstek elementarnych może się wydawać odległa od naszego codziennego życia, to w dłuższej perspektywie jej odkrycia znajdują praktyczne zastosowanie. – Wiele metod obrazowania medycznego wykorzystuje wiedzę z fizyki cząstek np. nie byłoby badania PET, gdyby ktoś nie odkrył pozytonu - antycząstki elektronu. Wvcześniej pojęcie antycząstki wydawało się fantazją teoretyków. Mamy terapie nowotworów z użyciem precyzyjnej wiązki protonów. W samym CERN  prowadzi się "knowledge transfer" czyli rozwiązania związane z pracą zderzacza przenoszone są do przemysłu lub innych dziedzin nauki. Tak powstała sieć www w oparciu o język znaczników HTML, co zrewolucjonizowało internet czyniąc z niego narzędzie dla każdego. Gdy brakowało mocy obliczeniowej do przetwarzania ogromnych ilości danych, CERN zrealizował ideę  globalnej sieci obliczeniowej tzw. GRID, który mógł wykorzystać "bezczynne" komputery w odległych ośrodkach – przypomina prof. Kubis.   Precyzyjne detektory promieniowania opracowane w CERN pracują w mikroskopii, dozymetrii promieniowania czy badaniach materiałów oraz urządzeniach medycznych. – Współpraca CERN z przemysłem medycznym doprowadziła do rozwoju kolorowej tomografii rentgenowskiej 3D. W CERN powstał  też zaawansowany software do efektywnego przetwarzania dużych ilości danych – znajduje zastosowanie wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z BigData – przypomina fizyk PK.   Z innych rozwiązań, wyrosłych z badań naukowych w CERN, warto wspomnieć o magnesach nadprzewodzących, ważnych dla energetyki lub fuzji termojądrowej czy o rozwijaniu technologii krogenicznych  (magnesy zderzacza chłodzone są ciekłym helem).   Międzynarodowa współpraca w mega skali   Prowadzone w CERN badania są wyjątkowe nie tylko z perspektywy wkładu, który wnoszą do światowej nauki. Są też przykładem bezprecedensowej w swojej skali – interdyscyplinarnej i wielonarodowej – współpracy  naukowej. – To rzeczywiście godne podziwu , jak w CERN odbywa się kooperacja badawcza tak wielu osób. W samym LHCb to około 1800 osób  z różnych ośrodków naukowych z całego świata! Można by zażartować, że wszystko udaje się dzięki szwajcarskiemu duchowi dobrej organizacji... Ale kluczowa już tu bardziej otwartość na współpracę  ze strony uczestników danego projektu, jak i utrzymanie dyscypliny w podjętych działaniach – podkreśla Sebastian Kubis.   Zdradza, jak wygląda w praktyce taka kooperacja. – Fizycy jeżdżą do CERN 1-2 razy w roku na robocze konferencje lub tzw. szychty czyli pracę przy zbieraniu danych. Trzeba pamiętać, że detektor pracuje 24 godziny na dobę, nieprzerwanie przez kilka miesięcy, co wymaga systemu zmianowego. Samą analizę już zebranych danych robimy w swoich ośrodkach, np. w Krakowie, wystarczy, że mamy zdalny dostęp do serwerów  w CERN.   Specjaliści od konstrukcji i utrzymania w niezawodności infrastruktury zderzacza częściej mają możliwość podziwiania go w całej okazałości. – Teraz czeka ich okres intensywnej pracy. W czerwcu tego roku cały zderzacz został wyłączony i nasz eksperyment przestał  zbierać dane. Przez najbliższe 3 lata będzie podlegał poważnej modernizacji. Po modernizacji ma zbierać  kilkakrotnie więcej danych i to z większą dokładnością – mówi prof. Kubis.   Oprócz naukowców z Politechniki Krakowskiej w badaniach uczestniczyli także naukowcy związani z Akademią Górniczo-Hutniczą w Krakowie, Instytutem Fizyki Jądrowej PAN i Narodowym Centrum Badań Jądrowych. Opisujący wyniki badań artykuł pt. "Observation of the Doubly Charmed Baryon Ξ+ 𝑐⁢𝑐 with the LHCb Run 3 Detector" w prestiżowym czasopiśmie naukowym „Physical Review Letters” ma potężną grupę współautorów z 92 afiliacjami!         Źródło: Nauka w Polsce PAP i własne MAS         {fastsocialshare})
Czytaj całość

Postępowania na WIiTCh

Informacje prasowe, wywiady

Oferta dydaktyczna Wydziału

Biotechnologia przemysłowa

Studia stacjonarne I i II stopnia

Biotechnologia przemysłowa

Specjalność Biotechnologia przemysłowa i w ochronie środowiska

Dowiedz się więcej

Inżynieria chemiczna i procesowa

Studia stacjonarne I i II stopnia

Inżynieria chemiczna i procesowa

Trzy specjalności, w tym jedna realizowana w całości w języku angielskim

Dowiedz się więcej

Technologia chemiczna

Studia stacjonarne I i II stopnia

Technologia chemiczna

Siedem specjalności, w tym jedna realizowana w całości w języku angielskim

Dowiedz się więcej

Wybrane Projekty realizowane na Wydziale

PK_WIiTCh_RGB

//administracja www - logowanie